PARSĘTA 100KM - 2014

REKREACYJNO-SPORTOWY MARATON KAJAKOWY "PARSĘTA 100KM"

Data: 26.04.2014, godzina 6:00

START: Krosino - przystań kajakowa

META: Ząbrowo - most

PARSĘTA 100 KM to maraton kajakowy wchodzący w skład CANOA KAYMAN CUP.



Do trzeciej  już edycji maratonu kajakowego PARSĘTA 100KM, przystąpiło w tym roku 28 śmiałków.  Start pierwszego zawodnika, jak zwykle odbył się o godzinie 6:00 w sobotę w Krosinie, następni startowali w odstępach minutowych, w kolejności odwrotnej do zajętych miejsc w zeszłym roku. Debiutanci startowali w kolejności losowej na czele stawki.  Dystans 100km, jaki mieli wszyscy do pokonania, można było podzielić na trzy etapy: bardzo uciążliwy, mało uciążliwy i na koniec bardzo łatwy. Dlatego na starcie było można zauważyć wielką różnorodność kajaków. Od krótkich 3 metrowych kajaków górskich, poprzez uniwersalne kajaki turystyczne, aż do długich ponad 5-cio metrowych kajaków morskich. 

Wybór kajaka nie był łatwy, ale z całą pewnością po zakończeniu maratonu można było stwierdzić, że najbardziej na tym odcinku Parsęty sprawdziły się około 4- 4,5 metrowe kajaki turystyczne. Najmniej odpowiednie okazały się kajaki morskie.  

Już od samego startu rozgorzała rywalizacja i pogoń za rywalami, którzy wystartowali wcześniej. Do przenoski w Doblu najszybsi dotarli już po około godzinie płynięcia. Jedni przenosili kajaki biegnąc, inni spokojnie oszczędzając siły na resztę dystansu. Zwałki napotkane na rzece były pokonywane w kajaku lub obnoszone, w zależności od czasu jaki był na to potrzebny. Tu decydował odpowiedni sprzęt, technika i spryt.  Przy moście w Starym Dębnie, gdzie najszybsi byli już po około 2 i pół godzinie można było skorzystać z obsługi, dostając banana lub coś do picia. 

Następna godzina płynięcia to ciągle teren zwałkowy, miejscami bardziej, miejscami mniej. Po minięciu dopływu Dębnicy, Parsęta robi sie ciut szersza, co stanowi ułatwienie dla trochę dłuższych kajaków, ale zwałki nie ustępują aż do Osówka. W jego okolicach na wszystkich czeka mała niespodzianka, przepust rurowy został zagrodzony i potrzebne jest przenoszenie kajaka. 

15 minut dalej przy moście w Tychówku, gdzie umiejscowiony został następny punkt kontrolny, można się posilić, napić i nawet odpocząć. Najszybsi prawie się nie zatrzymują, łapią coś w locie i płyną dalej. Niestety na tym punkcie kontrolnym ostatnich dwóch kajakarzy melduje się po wyznaczonym limicie czasu, spowodowane było to między innymi złamanym wiosłem przez jednego z nich. Po wymianie wiosła, postanawiają płynąć dalej, aby według regulaminu, dopłynąć do następnego punktu kontrolnego w Białogardzie w limicie czasu i móc kontynuować wyścig. To im się udaje, w Białogardzie mają jeszcze kilkanaście minut zapasu. 

Pierwsi w Białogardzie meldują się tuż po godzinie 13:00, gdzie na przystani czeka na nich mała garstka widzów. Pojawili się oni tam przy okazji "pikniku rodzinnego", jaki został zorganizowany  przez LOK dla mieszkańców Białogardu. 30 minut za Białogardem na uczestników maratonu czeka mała niedogodność. W Rościnie  w miejscu modernizowanej elektrowni, zawodnicy mają dwie możliwości, przenieść kajak lub spłynąć mało bezpieczny uskok wodny, na końcu którego w dno zostały wbite metalowe szyny. Przejście między szynami jest możliwe, ale bardzo wąskie, najszerzej jest przy prawym brzegu. Nieprecyzyjne rozpoznanie terenu może skończyć się zniszczeniem kajaka, dlatego też niektórzy decydują się na opuszczenie kajaka. Ci którzy zdecydowali się to miejsce spłynąć na szczęście nie zanotowali strat w sprzęcie, świadczyć to może o ich doświadczeniu i również szczęściu. 

Parsęta już od Białogardu jest zdecydowanie bardziej łatwa i prosta, nie meandruje już prawie wcale. Długie kajaki mogą w końcu rozwijać większe prędkości, niestety krótkie zaczynają tracić - nie jest to teren dla nich. Jeszcze między Rościnem a Karlinem można spotkać w nurcie kilka drzew wymagających od kajakarzy precyzyjnych i uważnych manewrów, ale nie przenoszenia kajaka, nawet tego najdłuższego. Natomiast od Karlina, skąd do mety pozostaje 30 km, rzeka jest już bardzo łatwa pozbawiona jakichkolwiek przeszkód. Jedyną uciążliwością jest monotonia i zmęczenie jakie już wszyscy bardzo odczuwają.  

Mniej więcej co godzinę mijamy kolejne mosty, pierwszy we Wrzosowie - 18km do mety, kolejny w Bardach - 8 km do mety. W powietrzu zaczyna być odczuwalna zbliżająca się burza. Pierwszej dziesiątce na mecie, deszcz został zaoszczędzony, natomiast  zawodnicy z dalszych pozycji otrzymali z nieba orzeźwiający prysznic.  Na wszystkich na mecie czekały  gratulacje, pamiątkowe medale ufundowane przez firmę Metaltech Konrada Wawrzyszko z Kołobrzegu, gorąca zupa ufundowana przez Restaurację z Białogardu "Bistro Jajo", ognisko, kiełbasy, napoje, piwo oraz ciasto. 

Na dekorację zwycięzców pomimo późnej godziny pojawił się sam Burmistrz Białogardu Krzysztof Bagiński wraz z małżonką, który ufundował piękny puchar dla zwycięzcy oraz pomógł finansowo w organizacji tego maratonu.  Wszyscy uczestnicy prócz pamiątkowych medali otrzymali również dyplomy oraz uczestniczyli w losowaniu nagród rzeczowych ufundowanych przez samych organizatorów oraz Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty w Karlinie. 

Do mety dotarło 27 kajakarzy, jeden niestety zakończył swoje zmagania ze stukilometrowym dystansem w Bardach na 92 km.  Z mety w Ząbrowie, około godziny 23:00, wszyscy wraz kajakami zostali odwiezieni do Białogardu. Wyścig wygrał Kazimierz Rabiński z Warszawy, który pomimo niższego stanu wody niż w zeszłym roku, ustanowił nowy rekord trasy - 11 godzin 3 minuty 8 sekund. Drugie i trzecie miejsce zajęli debiutanci - Seweryn i Adrian Lipińscy - bracia. 

Jedyną kobietą w tym towarzystwie była Renata Miszczak, wierna tej imprezie od samego początku. 

Prawie wszyscy poprawili swoje dotychczasowe wyniki. 

Szczególne podziękowania należą się trójce dziewczyn w ekipy brzegowej: Jolancie Rosada, Alinie Pawlak, Agnieszce Bąk, które przemieszczając się samochodami za kajakarzami wzdłuż rzeki, robili za sędziów, serwismenki obsługujące punkty gastronomiczne wzdłuż trasy maratonu, fotoreporterki oraz osoby wspierające duchowo wszystkich uczestników tego maratonu, pomagał im w tym Damian Sumara. 

Dodatkową osobą, której należą sie podziękowania jest Marta Kuźniarska, która wzbogaciła tą imprezę całą masą zdjęć. 

Jako organizator i zarazem uczestnik, dziękuję wszystkim za udział i wspaniałą sportową rywalizację. 

Do zobaczenia za rok na Parsęcie 100KM. 


ORGANIZATORZY

logo canoa white medlogo SEATOURS pl small